28 czerwca br. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II OSK 1015/18) przekazał do ponownego rozpoznania sprawę skargi na udzielenie pozwolenia na budowę polderu przeciwpowodziowego.

Złożył ją jeden z mieszkańców zarzucając decyzji szereg uchybień, w tym przede wszystkim nieuwzględnienie przez właściwy organ, że polder przeciwpowodziowy w planowanych granicach może prowadzić do zalewania jego nieruchomości – nieobjętej projektem.Biorąc pod uwagę rozważania Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie poczynione w uchylonym wyroku (z dnia 11 października 2017 roku, sygn. akt VII SA/Wa 1336/17) warto przyjrzeć mu się bliżej.

Polder przeciwpowodziowy – orzeczenie NSA

Przede wszystkim warszawski WSA stwierdził, że nie jest uprawniony do oceny prawidłowości wyboru przez inwestora nieruchomości uznanych za niezbędne do realizacji inwestycji. Przyjęcie takiej wykładni oznacza, że właściwie uznaniowej decyzji inwestora pozostaje określenie jakie nieruchomości wchodzą w skład polderu przeciwpowodziowego, a jakie nie – co w realiach konkretnych spraw może przekładać się na realne zagrożenie powodziowe nieruchomości. Jednak z takim stanowiskiem nie zgodził się Naczelny Sąd Administracyjny w cytowanym na wstępie wyroku. Jak podaje portal lex.pl NSA uznał, że sąd ma prawo badać prawidłowość planowanej budowy polderu przeciwpowodziowego – w tym wyboru działek pod inwestycje. W praktyce oznacza to, że właściciele wszystkich nieruchomości, na które oddziałuje tego typu budowa mogą skutecznie domagać się swoich praw – w tym włączenia ich do inwestycji, a co za tym idzie uzyskania stosownego odszkodowania.

 

Zachęcamy również do lektury tekstu „Budowa drogi to nie to samo, co utwardzenie powierzchni gruntu”